Forum o przestępcach w policyjnych mundurach Strona Główna o przestępcach w policyjnych mundurach
Policyjny Serwis Informacyjny
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak kamera w aucie złamała karierę radnego PiS

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum o przestępcach w policyjnych mundurach Strona Główna -> Kadry IV RP
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Paweł




Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 1145
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pią 12:43, 16 Mar 2007    Temat postu: Jak kamera w aucie złamała karierę radnego PiS

Jak kamera w aucie złamała karierę radnego PiS

Maja Sałwacka

2007-03-15, ostatnia aktualizacja 2007-03-16 10:30:31.0

Władysław Drozd, zielonogórski radny PiS, miał chrapkę na posadę dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Pracował tam jako egzaminator. O tym, jak próbuje załatwić sobie posadę opowiedział przez komórkę znajomemu. Traf chciał, że rozmawiał w służbowym samochodzie (bez zestawu głośnomówiącego), a całą rozmowę nagrała zamontowana tam kamera. "Gazeta" dotarła do tego nagrania.Nagrana w samochodzie WORD rozmowa Władysława Drozda Afera w zielonogórskim WORD wybuchła w lutym, kiedy marszałek województwa Krzysztof Szymański (PO) odwołał ze stanowiska dyrektora Zenona Sobeckiego, związanego z SLD. Na posadę szefa WORD liczył Władysław Drozd, jeden z egzaminatorów Ośrodka, radny PiS. Kiedyś był już dyrektorem Ośrodka, ale odwołał do SLD-owski marszałek. Teraz gdy Sejmikiem rządzi koalicja PO-PiS-PSL miał duże szanse na powrót.Ale w dniu odwołania, Sobecki pokazał marszałkowi taśmy z egzaminów na prawo jazdy. Domagał się wykluczenia Drozda z grona egzaminatorów i unieważnienia egzaminów. Taśmy miały niezbicie dowodzić naruszenia zasad aż w 28 egzaminach. Niektóre trwały zbyt krótko, a Drozd, zamiast oceniać kursantów, załatwiał swoje prywatne sprawy. Jego auto parkować miało pod Urzędem Marszałkowskim i budynkiem sądu. Władysław Drozd tłumaczył się, że wszyscy egzaminatorzy skracają czas egzaminu. I że on sam nie "uprawiał prywaty", tylko musiał skorzystać z toalety, bo ma problemy z żołądkiem.- Wiedziałem, że po zmianie władzy stracę stanowisko, ale nie pozwolę, by zrobiono ze mnie tego najgorszego. Zostawiam ośrodek w świetnej kondycji. Wprowadziłem system, który miał całkowicie wyeliminować płatną protekcję, skrócić czas oczekiwania - tłumaczy. - Zamiast podziękowań, przypięto mi łatkę tyrana. No i przeszkodziłem, by Drozd został szefem ośrodka.Aferę nagłośniły zielonogórskie media. Marszałek zlecił kontrolę.Co zarejestrowała kamera w samochodzie? Jedno z nagrań, które trafiło do marszałka pochodzi z połowy stycznia. Obraz i głos zarejestrowała kamera z samochodu WORD-u. Kamera włącza się automatycznie po włączeniu silnika. Przeglądamy taśmę.Drozd wsiada do auta i odjeżdża z parkingu w pobliżu kościoła Zbawiciela. Po chwili chwyta za komórkę (nie ma zestawu głośno mówiącego). Ucina sobie blisko 8-minutową rozmowę z kimś, kogo nazywa Januszkiem.Żali się na Sobeckiego: - Wiesz jaki mamy tu zapieprz? My nie egzaminujemy, tylko w ogóle nie panujemy nad sytuacją. To jest jakiś kretyn.Jak później tłumaczy "Gazecie", musieliśmy "Januszka" pomylić z żoną.Drozd chwali się w rozmowie, że podesłał prawnikom marszałka dokumenty, które mogą pomóc w odwołaniu szefa.- Wiesz, zarząd podejmuje uchwałę, i koniec, i nie ma go (...) Po prostu tak ze mną zrobiono. Wszystko w majestacie prawa.Zdradza, że pilnuje swoich spraw i umówił się też z posłanką PO Bożenną Bukiewicz, bo liczy na jej wpływy. - Wie, ile przeszedłem przez ten okres ostatnio i niech zrobi jakiś gest - tłumaczy.Powołuje się na Wacława Maciuszonka, wiceprezesa Kronopolu, którego zna go od kilkunastu lat. Maciuszonek zna się z kolei z marszałkiem Krzysztofem Szymańskim, obaj są z Żar. Drozd cytuje Maciuszonka, naśladując jego sposób mówienia: - Siedź ku...a spokojnie i nic nie rób k...a. Mówi mi, wszystko jest na dobrej drodze - opowiada Drozd. - No wiesz, ale mi głupio robić jakieś ruchy, powiedzą że głupieję, jakiś panikarz ze mnie. Jakby to wyszło, to oni mnie wytną do końca.Drozd, jak wynika z kontekstu rozmowy, czeka na decyzje marszałka.Sobecki jest pewien, że gdyby ta taśma nie ujrzała światła dziennego Drozd zostałby szefem WORD. - Jeździł do urzędu marszałkowskiego, szukał protekcji u polityków, instruował marszałkowskich prawników. Ta rozmowa to oddaje w pełni - opowiada Sobecki. Zaprzecza, że zbierał haki na Drozda. Taśmami z jego samochodu, zaczął interesować się po skardze jednej z kursantek, która twierdziła, że egzaminator kazał jej czekać w aucie a sam poszedł załatwić swoje sprawy. - Poleciłem egzaminatorowi nadzorującemu przejrzeć wszystkie nagrania. Kilka dni później dostałem komplet. Połowa egzaminów była źle wykonana.POsłanka PO: Drozd się ośmiesza Posłanka PO Bożenna Bukiewicz twierdzi, że nigdy Drozd nie prosił jej o protekcję. Nie było nawet wspomnianego na taśmie spotkania. Nawet się z nim nie umawiała. Pamięta, że raz minęła się z nim w sekretariacie swojego biura, kiedy Drozd wpadł by skorzystać z toalety. Podali sobie ręce i na tym koniec.- Pan Drozd mówiąc takie słowa po prostu się ośmiesza. Nie mam takiej władzy, by wpływać na decyzje zarządu województwa. Jestem posłem, zajmuje się interwencjami i interpelacjami. Choć przyznaję, że w 90 proc. osoby, które przychodzą do mojego biura proszą pomoc w znalezieniu pracy. Dlatego przy wszystkich rozmowach jest moja asystentka. Mam nawet utartą odpowiedź, "Jestem posłem, a nie Urzędem Pracy, wybrał pan zły adres - opowiada Bukiewicz. - Gdyby Drozd prosiłby o protekcję, wyśmiałabym go. Dlatego boli mnie, że wmieszał mnie do tej afery.Wacław Maciuszonek, wiceprezes Kronopolu mówi, że Drozd zmyśla. - Nie dzwoniłem do pana Drozda od dobrych dziesięciu lat! Nie wiem dlaczego powołuje się w tej rozmowie na mnie. To kompletna bzdura. Może chciał się popisać i zablefował, jakie to on może mieć poparcie? Niczego mu nigdy nie obiecywałem i nigdy nie pomagałem podjąć decyzji marszałkowi dotyczących obsad personalnych w urzędzie lub podległych mu instytucjach. Z marszałkiem rozmawiam sporadycznie i tylko na tematy gospodarcze. Proszę wybaczyć, ale co mnie obchodzi zielonogórski WORD?Drozd się broni Władysław Drozd nie ukrywa, że liczył na zmianę dyrektora, bo - jak mówi - nie mógł wytrzymać atmosfery w WORD. Napisał do marszałka skargę na Sobeckiego. Krytykował nowy system egzaminowania, wprowadzony w grudniu 2006 r. Miał także dość osobistych wycieczek Sobeckiego. Zdaniem Drozda, dyrektor już siedmiokrotnie próbował go wyrzucić z pracy, buntował przeciwko niemu innych egzaminatorów i szukał haków.- Poskarżyłem się marszałkowi, że wprowadzony model egzaminowania negatywnie odbija się na naszej pracy. Traktowano i nas i egzaminowanych jak maszyny, nie jak ludzi - tłumaczy Drozd i przyznaje, że myślał o przejęciu tego stanowiska. - Wiedziałem, że PO nie ma jeszcze kandydata, a szukanie może trochę potrwać. Kiedy w mieście zaczęło huczeć od plotek, że na posadę sępi się były marszałek Bocheński, nie wytrzymałem i postanowiłem dać sygnał. Mam doświadczenie, do czasu wybrania nowego szefa mogę być pełniącym obowiązki dyrektora.Kiedy pytamy o wątki z nagranej rozmowy, Drozd zaprzecza, by rozmawiał z politykami PO. - Byłem kilka razy u pani poseł Bukiewicz, ale nigdy nie miała dla mnie czasu. Poza tym, nigdy nie prosiłbym jej o protekcję. Najwyżej wspomniałbym o trudnej sytuacji ośrodka - tłumaczy się Drozd. - To prawda, że kilka razy wstąpiłem do jej biura. Ale miałem kłopoty ze zdrowiem, mam wrzody żołądka. Nigdy tego nie ukrywałem, że chcę przejść na emeryturę, a nie zostać dyrektorem.- No to jaki miała wykonać gest w Pana kierunku? - pytamy.- Ogólnie, jeśli chodzi o sytuację w ośrodku. Żeby zmienić tę chorą sytuację - odpowiada Drozd.- A telefon od Maciuszonka?- Mówiłem tak? Niemożliwe. Coś musiało mi się pomylić. Musiałem skłamać. Żadnego takiego telefonu nie było - zapewnia.Sprawa Drozda i innych egzaminatorów trafiła do prokuratury. Dowodem mają być taśmy z samochodów WORD. Jeśli potwierdzą się doniesienia Sobeckiego, radnemu Drozdowi, za naruszenie procedur obowiązujących przy egzaminach na prawo jazdy, grozi nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Drozd zawiesił swoje członkostwo w PiS.Nowym dyrektorem WORD-u został Ireneusz Plechan, członek PO i radny powiatowy.

Maja Sałwacka

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - [link widoczny dla zalogowanych] © Agora SA








.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum o przestępcach w policyjnych mundurach Strona Główna -> Kadry IV RP Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin